Ochrony absolutna – przyszłość ochrony przyrody

Przyroda jest wspólnym domem wszystkich ludzi bez względu na rasę, mowę,
wyznanie czy miejsce zamieszkiwania. Oddziaływanie człowieka na przyrodę w zasadzie na
całym świecie miało zawsze podobny, eksploatatorski charakter. Jedynie w różnych
regionach nasilenie tego recesu było różne. Zatem presja na przyrodę jest cechą wspólną
wszystkich ludzi. Na szczęście idee, pomysły czy koncepcje jej ochrony również są tym, co
łączy ludzi z różnych nieraz bardzo oddalonych miejsc na ziemi. My tutaj w Polsce znamy i
cenimy dokonania rodzimych obrońców przyrody.

Potrafimy z wdzięcznością patrzeć na
dzieło Hugo Conwentza (niektórzy nawet porównują do niego byłego ministra środowiska),
cenimy amerykańską ideę parków narodowych. Kiedy jednak popatrzymy na Wschód, to w
kwestii przyrody i jej ochrony widzimy … białą plamę, albo czarną dziurę. Przekonany
jestem, że kojarzy się on większości z Czarnobylem, wielkimi budowami socjalizmu,
zanikającymi morzami, gigantycznymi tamami na rzekach czy katastroficznymi pomysłami
zmiany ich biegu. Słowem jeśli przyroda – to tylko drapieżne jej ujarzmianie, eksploatacja. A
jeżeli zachowała się tam w większej ilości niż u nas to tylko dlatego, że tak jak czerwony
terror nie zdołał wymordować wszystkich, tak i komunistyczny plan przebudowy świata
również nie zdążył jej całej unicestwić, bo zwyczajnie było jej za wiele. Tymczasem mało kto
wie, że tam na wschodzie, jeszcze przed okresem wielkich budów i ujarzmiania przyrody
zrodziła się idea jej ochrony wcale nie gorsza niż idea amerykańskich parków narodowych
czy niemiecka idea pomników przyrody, a moim zdaniem znacznie bardziej nam dziś
potrzebna niż dwie wspomniane wcześniej i znacznie lepiej korespondująca z poglądami
miłośników i obrońców dzikiego życia. Chodzi tu o ideę ochrony absolutnej (ros.
абсолютная заповедность), którą nazwać też można ideą pełnej nietykalności przyrody,
ochrony pełnej czy, w ostateczności, ochrony ścisłej (choć warto podkreślić, że to co w
Polsce w teorii i praktyce rozumie się pod tym pojęciem nie w pełni odpowiada temu czym
jest ochrona absolutna). Problem polega jednak na tym, że jest to idea u nas niemal zupełnie
nieznana. Powodów jest wiele. Przede wszystkim rodziła się ona w niesprzyjającym czasie,
miejscu i okolicznościach – w końcu pierwszej dekady XX wieku, w obliczu nadciągającej
wojny i w Rosji będącej chyba najgorszym z trzech zaborców naszych ziem. Zaś zaczątków
polskiego ruchu ochrony przyrody (sensu stricte, nie z przyczyn ekonomicznych) należy
szukać w innym państwie – w Austro-Węgrach czy w nawet w Niemczech. Później przyszła
Wielka Wojna, po niej europejski porządek niemal całkiem runął. Wschód okrył się
krwawym całunem. Byliśmy de facto w stanie ustawicznej wojny (czy to realnej czy
„zimnej”) ze Związkiem Radzieckim, zresztą tam pierwotne założenia przedrewolucyjnej idei
ochrony absolutnej uległy już zasadniczemu wypaczeniu w stosunku do pierwowzoru.
Później kolejna wojna, po której co prawda zaczęliśmy „przyjaźnić się” z Wielkim Bratem na
wschodzie, ale to co wówczas zostało z idei ochrony absolutnej było już tylko pokraczną
komunistyczną karykaturą szczytnych założeń z początku wieku. A ściślej: teoria wciąż była
rozbudowywana i doskonalona przez światłe umysły niektórych radzieckich przyrodników –
praktyka niestety zderzała się z brutalną sowiecką rzeczywistością, dla której ochrona
przyrody, a zwłaszcza absolutna, priorytetem nie była. Słowem na przestrzeni już ponad
wieku od czasu powstania idei ochrony absolutnej „nie było okazji” by ją przybliżyć polskim
przyrodnikom, obrońcom przyrody i wszystkim zainteresowanym.
Niniejszym nadrabiamy to karygodne zaniedbanie i w tym niedługim artykule
opisujemy jej historię, podstawowe zasady oraz możliwości przeszczepienia na grunt polski.
Prezentację tę poszerzamy o głos twórcy i klasyka ochrony absolutnej – po raz pierwszy w
języku polskim publikujemy bazową pracę prof. Giergija Kożewnikowa z 1908 roku: „O
konieczności tworzenia obszarów chronionych dla ochrony rosyjskiej przyrody”.Uzupełnieniem są artykuły ukazujące uniwersalność takiego podejścia do ochrony przyrody –
analizę prac amerykańskich ekofilozofów dotyczących ochrony absolutnej. Zaś jako przykład
współczesnych problemów związanych z wdrażaniem ochrony absolutnej opisujemy
sianokosy w ukraińskich zapowiednikach.
Problematyka wydaje się być dziś szczególnie ważna i „na czasie”, jeśli weźmie się
pod uwagę silne akcentowanie ochrony dzikich miejsc (już nie tylko racjonalnego korzystania
z zasobów, usług ekosystemowych czy ochrony czynnej) na ubiegłorocznym 10 World
Wilderness Congress w Salamance.
Początki i rozwój idei
Za twórcę koncepcji ochrony absolutnej (zasada absolutnej ochrony, pełnej
nietykalności) – choć on sam dokładnie tak jej nie nazwał – uważa się rosyjskiego zoologa,
profesora Uniwersytetu Moskiewskiego, Grigorija Aleksandrowicza Kożewnikowa (1866-
1833). Kierował on Katedrą Zoologii Bezkręgowców oraz muzeum uniwersyteckim,
zajmował się badaniami pszczół (między innymi badał ich polimorfizm), organizował też
badania i ekspedycje naukowe w wiele zakątków Imperium Carskiego. Ważnym działem jego
aktywności była ochrona przyrody. Był jednym z założycieli Wszechrosyjskiego
Towarzystwa Ochrony Przyrody i delegatem Rosji na Pierwszej Międzynarodowej
Konferencji Ochrony Przyrody w Bernie. Bez wątpienia największą jego zasługą jest
opracowanie założeń ochrony absolutnej. Idea ta wykrystalizował się u niego po podróży jaką
odbył w latach 1907-1908 do Europy zachodniej i USA w celu zapoznania się z tamtejszymi
osiągnięciami na polu ochrony przyrody. Po powrocie opracował i wygłosił na
Wszechrosyjskim Kongresie Aklimatyzacyjnym, w 1908r., referat „O konieczności tworzenia
obszarów chronionych dla ochrony rosyjskiej przyrody” (ros. О необходимости устройства
заповедных участков для охраны русской природы), w którym wyłożył zarys koncpecji
tworzenia obszarów, na terenie których przyroda byłaby chroniona w sposób absolutny.
Obszary takie z czasem nazwał zapowiednikami (ros. заповедник). Reżim ochrony
absolutnej (pełnej nietykalności) zostałby na nich zapewniony poprzez:
1. Dość dużą powierzchnię dzikiej przyrody.
2. Obecność wokół zapowiednika specjalnej strefy ochronnej.
3. Surowej ochrony przed ludźmi, zakazanie ich przechodzenia i przejeżdżania.
4. Zakazanie gospodarczego wykorzystywania dzikiej przyrody – polowań, połowu ryb,
wyrębu lasu, wydobywania kopalin, zasiewów i sadzenia, zbierania grzybów i jagód.
5. Zakazanie jakiegokolwiek bezpośredniego ingerowania w przebieg procesów i zjawisk
naturalnych: „Jakiekolwiek środki, które naruszają naturalne warunki walki o byt są tu
niedopuszczalne – pisał Kożewnikow – „… Nie trzeba niczego eliminować, niczego
dodawać, niczego ulepszać. Trzeba zostawić przyrodę samą sobie…”.
Kilka lat później uczeni dołączyli jeszcze jeden wymóg – reżim nietykalności
ustanawia się na zawsze. Według G.A. Kożewnikowa taki surowy reżim ochrony konieczny
był dla przeprowadzenia długoterminowych badań naukowych nakierowanych na zbadanie
praw ewolucji świata organicznego, oraz dla ochrony „prawa naturalnej przyrody do
istnienia”. F.R. Sztilmark nazwał zaproponowane przez G.A. Kożewnikowa środki dla
zapewnienia reżimu pełnej nietykalności zapowiednika ideą albo koncepcją absolutnej
(prawdziwej, pełnej) ochrony.
Twórczo rozwijali tę ideę inni rosyjscy i radzieccy uczeni-ekolodzy: Nikołaj
Fiodorowicz Reimers, Aleksiej Michajłowicz Krasnitski, wspomiany Feliks Robertowicz
Sztilmark, Stanisław Aleksiejewicz Dyrenkow. A.M. Krasnitski i S.A. Dyrenkow uważali, że
tylko w absolutnie chronionych rezerwatach, gdzie powinien zostać wykluczony wszelki
wpływ człowieka, prócz niemożliwych do uniknięcia, globalnych zmian środowiska, możliwejest „otrzymanie nowej wiedzy w oparciu o badania rozwijających się spontanicznie
ekosystemów”.
Jednakże w życiu codziennym zapowiedników idea ochrony absolutnej zderzyła się z
mnóstwem trudności związanych z jej wdrożeniem. Była to niemożliwość ochrony przyrody
zapowiednika przed wpływem czynników globalnych, konieczność przeprowadzenia w
zapowiednikach licznych działań gospodarczych, które zabezpieczyły jego funkcjonowanie
(walka z pożarami, prowadzenie prac naukowych, ochrona terenu itp.). Jeszcze jeden
poważny problem dotyczył tego, że w swoich klasycznych pracach i zapowiednikach i ich
ochronie G.A. Kożewnikow mówił tylko o dzikiej przyrodzie, praktycznie nietkniętej przez
człowieka. Jednak po 100 latach takie fragmenty, zwłaszcza w Ukrainie, Białorusi,
europejskiej części Rosji i innych krajach WNP praktycznie się nie ostały, i dlatego do
zapowiedników zaczęto włączać obszary podlegające określonemu oddziaływaniu
antropogenicznemu. Jak postąpić w takim przypadku? Czy absolutna ochrona dotyczy także
takich obszarów? Czy może tam trzeba zastosować aktywne metody ochrony ekosystemów?
Dlatego F.R. Sztilmark przygotował trzy bardzo ważne uzupełnienia dotyczące
zaadoptowania idei ochrony absolutnej do współczesnego zarządzania zapowiednikami.
1. Pośredni wpływ człowieka na zapowiednik (zagrożenia globalne, termiczne
oddziaływanie na atmosferę) nie powinie być rozpatrywany przy wsparciu reżimu ochrony.
Rzecz dotyczyć powinna tylko bezpośredniego wpływ człowieka na chronioną przyrodę. Do
widocznego, pośredniego wpływu człowieka na przyrodę zapowiednika można zaliczyć także
synantropizację – przenikanie na obszar chroniony „chwastów”, szczurów, wron szarych,
zdziczałych psów. Do wpływu pośredniego można zaliczyć także zarastanie dziewiczego
stepu krzewami z powodu braku stad dużych dzikich kopytnych, ssaków kopiących nory i
olbrzymich stad owadów (szarańczy).
2. Ochrona absolutna rozciąga się nie tylko na naturalne, mało zbadane fragmenty
dzikiej przyrody, ale i na fragmenty zapowiedników, podlegających poważnej presji
człowieka. Według F.R. Sztilmarka (wyrażonemu wspólnie z N.F. Reimersem) „ochrona
może być aktem odnawiania, swoistą ‘reanimacją’ ekosystemu”.
3. Idea ochrony absolutnej jest ideałem do którego należy dążyć przy realizacji
zarządzania dowolnym zapowiednikiem. Absolutna ochrona „najczęściej nie jest osiągalnym
celem, a jedynie kierunkiem ruchu”. Rosyjski ekolog Walery Aleksandrowicz Brynich
podkreśla „presumpcję ochrony absolutnej” – wszelkie działania mające na celu ochronę
przyrody powinny zawsze dążyć (wprost czy nie wprost) do osiągnięcia stanu ochrony
absolutnej.
Istotnie, w różnych zapowiednikach, poczynając od ich różnej powierzchni i innych
uwarunkowań, różne mogą być rezultaty i osiągnięcia ochrony absolutnej.
Prócz tego, po przeanalizowaniu wiekowego doświadczenia istnienia zapowiedników i
wdrożenia w życie koncepcji ochrony absolutnej F.R. Sztilmark zaproponował jeszcze dwa
środki (do wcześniej opracowanych przez G.A. Kożewnikowa) w celu zabezpieczenia reżimu
pełnej nietykalności.
1. Ograniczenie wpływu badań naukowych na zapowiednik: „dozwolone są w określonym
interwale czasowym obserwacje naukowe, prowadzone w warunkach ograniczonej ingerencji
i niepokojenia”. Takim ograniczeniom powinny także podlegać i działania służące ochronie
obszaru.
2. Obowiązkowe prawo własności ziemi zapowiednika czy też innego obszaru
chronionego. Na terenie obszarów chronionych, których dyrekcje/zarządzający nie mają
prawa własności na podległy im terene nie może być mowy o żadnej realnej ochornie
przyrody.
Ochrona absolutna zatem – to idealny reżim pełnej nietykalności, skierowanej na
podtrzymywanie naturalnych, spontanicznych procesów i zjawisk przyrodniczych w dzikiejprzyrodzie zapowiednika. Ochrona absolutna wymaga nie tylko zakazu jakiegokolwiek
gospodarczego wykorzystywania dzikiej przyrody ale też każdej bezpośredniej ingerencji
człowieka w przebieg procesów przyrodniczych w celu ochrony praw dzikiej przyrody na
nieskończenie długi okres.
Ogromną zasługą F.R. Sztilmarka jest nie tylko to, że do końca swojego życia
aktywnie popularyzował i ochraniał przed wulgaryzacją ideę ochrony absolutnej, ale także
znacznie ją rozwinął, odpowiadając na wyzwania współczesności zmienił ją w logiczną i
spójną koncepcję.
Idea ochrony absolutnej wymaga pozostawienie dzikiej przyrodzie wolności,
autonomii, samostanowienia, samorządności, możliwości pójścia swoją drogą, rozwijania się
według własnego zamysłu.
Klasyczne pryncypia ochrony
W oparciu o założenia teoretyczne i badania terenowe wspomnianych naukowcówprzyrodników, zostały opracowane klasyczne zasady ochrony absolutnej w XX wieku w
pierwszej kolejności dla zapowiedników jako podstawowej i najcenniejszej kategorii
obszarów chronionych. Są one następujące:
1. Zasada pełnej nietykalności.
Zarządzanie nakierowane na ochronę absolutną i wolność dzikiej przyrody zakłada nie tylko
pełny zakaz użytkowania gospodarczego obszarów przyrodniczych, ale (w ideale), także
ingerencji człowieka wprost w procesy przyrodnicze. Zasada została zaproponowana przez
G.A. Kożewnikowa w 1908 r. Później jeszcze G.A. Kożewnikow pisał: „Jakie zasady
powinny lec u podstaw takich ‘zapowiedników’? Według mnie tylko jedna główna zasada od
której systematycznego i surowego spełniania zależy wszystko: pełna nietykalność”.
2. Bezterminowe funkcjonowanie.
Tę zasadę w 1918 roku sformułował Dmitrij Konstantinowicz Sołowiow: „Zapowiednikiem
… jest określony obszar ogłoszony nietykalnym na zawsze”. Zasada ta była też powtórzona
przez G.A. Kożewnikowa. Ta zasada oznacza nie tylko niemożliwość zlikwidowania
zapowiednika, ale także zakazuje jego reorganizację w niższą kategorię ochrony np. park
narodowy.
3. Wyłączność na posiadanie ziemi.
Zasada ta sformułowana została przez F.R. Sztilmarka w 1995 r. „Nietykalność obiektów
przyrodniczych można realnie zabezpieczyć tylko poprzez prawo do ich własności i
posiadania obszaru na wyłączność”.
4. Prowadzenie długoterminowych badań naukowych.
Zasada ta została zaproponowana przez G.A. Kożewnikowa w 1908 r. „Aby mieć
możliwość badania przyrody powinniśmy starać się chronić ją w jej pierwotnej nietykalności i
w postaci jej najbardziej typowych formacji (…). Należy pozostawić przyrodę samą sobie i
obserwować efekty”.
5. Ochrona dzikiej przyrody ze względu na nią samą.
Zaproponowana przez G.A. Kożewnikowa w 1908 r. Uważał on, że ochrona powinna być
realizowana nie tylko dla nauki, ale także dla ochrony przyrody dla niej samej: „Są takie
zagadnienia … Do takich właśnie zagadnień należy problem prawa naturalnej przyrody do
istnienia. Być może takie sformułowanie „prawo do istnienia” brzmi nieco dziwnie, ale to
właśnie tak a nie inaczej chcę sformułować to zagadnienie.” – pisał G.A. Kożewnikow. W
innej swojej pracy uczony jeszcze bardziej precyzyjnie sformułował tę zasadę: „Chronić
naturalną przyrodę dla niej samej patrząc na pozostałem zagadnienia jako na stojące na
drugim planie – oto podstawowa idea ochrony przyrody…”.
6. Odpowiedzialność państwa za zapowiedniki i ich ochronę.Zaproponowana przez G.A. Kożewnikowa w 1908 r. Uczony pisał: „Sądzę, że idea
obszarów chronionych jest na tyle ważna, że państwo powinno zadbać o jej realizację”. I
dalej: „Powinniśmy tutaj przecież rozwiązać ważne zagadnienie, wagi państwowej,
zagadnienie, które warte jest tego aby na jego praktyczną realizację wyłożyć wielkie środki”.
Państwo jest zobowiązane w pełni wziąć na siebie finansowanie zapowiedników i innych
obszarów chronionych; powinno być prowadzone państwowe przygotowywanie kadr ochrony
przyrody; opracowane i uchwalone odpowiednie akty prawne; koniecznym jest w skali kraju
maksymalnie uprościć mechanizm tworzenia nowych zapowiedników.
Tak brzmią klasyczne zasady ochrony absolutnej, które w znacznym stopniu udało się
wprowadzić do prawodawstwa Związku Radzieckiego. Stamtąd, po jego rozpadzie, w różnym
stopniu i formie przeszły one do prawa krajów postsowieckich. Idea ochrony absolutnej,
tworzenie zapowiedników, w toku swej 100-letniej historii obfitowała w różne okresy, w tym
bardzo krytyczne. Np. „za Stalina” zlikwidowano ok. 100 zapowiedników w całym ZSRR,
„za Chruszczowa” pozostałe zostały zamienione de facto na gospodarstwa łowiecko-leśne. W
trzech postsowieckich krajach: Rosji, Ukrainie i Białorusi w bardzo różnym stopniu idea ta
jest dziś realizowana. W Rosji i Białorusi rola, funkcja i stopień ochrony przyrody w
zapowiednikach zmienia się w zależności od zmiany prawa. W Rosji np. po ostatnich
zmianach związanych z Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi ich rola znacznie spadła. Na
Ukrainie o właściwe pojmowanie tej idei, jej propagowanie i ochronę przyrody w
zapowiednikach walczy z oddaniem Kijowskie Centrum-Ekologiczno Kulturalne przy
wsparciu innych organizacji pozarządowych. Wszystko to jest jednak tematem na oddzielny i
niejeden zapewne obszerny artykuł. My zajmijmy się możliwościami przeszczepienia
ochrony absolutnej na polski grunt.
Ochrona absolutna a sprawa polska
Analizując założenia i zasady ochrony absolutnej niejako naturalnie, u każdego
przyrodnika zatroskanego o ochronę ojczystej przyrody, rodzi się pytanie, czy nie można by
próbować zastosować jej u nas? Czy da się wdrożyć jej wymogi? Czy udałoby się stworzyć
zapowiedniki. I zapewne od razu, każdy, kto ma styczność z ochroną przyrody w praktyce już
słyszy gdzieś te głosy: po co? to nie u nas? u nas parku narodowego nie można stworzyć a co
dopiero zapowiednik. I jeszcze głośniejsze okrzyki: przyroda jest dla człowieka!
Ekoterroryści znów chcą czegoś zabraniać! A jako, że opisywana idea „przychodzi” ze
wschodu, to nie trzeba byłoby zapewne długo czekać na kategoryczne stwierdzenia, że
przyrodnikom płaci Kreml albo Gazprom. Znając polską rzeczywistość ostatnich lat tak
zapewne by było. Gdyby jednak polscy przyrodnicy słuchali tych głosów, to dziś ani park
narodowy w Puszczy Białowieskiej nie byłby powiększony, ani w ogóle żaden nowy obszar
chroniony by nie powstał, w Tatrach strzelałyby fajerwerki igrzysk olimpijskich a każda inna
nadająca się do użytkowania narciarskiego górka byłaby „ozdobiona” wyciągiem. Sądzę, że
wielu obrońców przyrody dostrzeże wiele oczywistych korzyści w przeszczepieniu idei
zapowiedników i ochrony absolutnej na polski grunt. Zatem pytanie: czy można realizować
ochronę absolutną w Polsce? Jest pytaniem źle postawionym. Powinno ono brzmieć nie
„czy?” ale „jak?”. W jaki sposób i na jakich konkretnie obszarach można by wdrażać ochronę
absolutną? Bo co do celowości jej wdrożenia u nas wątpliwości być raczej nie powinno. Tutaj
powodów jest co najmniej kilka.
Pierwszy z celów tworzenia zapowiedników i ochrony w nich przyrody w jak
najdzikszym stanie nie zmienił się nic a nic od czasów, kiedy sformułował go sam prof.
Kożewnikow: „Jaki jest cel ochrony takich nietkniętych przez człowieka obszarów? Przede
wszystkim jest to cel czysto naukowy,… Jeżeli zatem badanie przyrody jest jednym z naszych
podstawowych zadań, to powinniśmy też pomyśleć o tym, aby tę przyrodę ochronić choćby wpewnych miejscach w całej swej naturalnej nietykalności [podkreślenie K.W.].” I dalej
zaznacza: „Nie możemy w pełni zrozumieć otaczającej nas przyrody, jeśli będziemy ją badać
w warunkach ciągłej i stale rosnącej presji ludzkiej na nią.”
A u nas takich obszarów, które chroniłyby przyrodę „w całej swej nietykalności” nie
ma. Nigdzie. Tj. nie ma obszarów tak ściśle chronionych, które ochronę tę mają
usankcjonowaną prawnie. Obowiązujące w naszym kraju prawo dotyczące ochrony przyrody
daje możliwość wpuszczenia zwiedzających praktycznie na każdy obszar dzikiej przyrody,
nawet do serca „najdzikszej” Puszczy Europy (co też jest skwapliwie wykorzystywane przez
turystów). Warunkiem jest opłacenie biletu i wzięcie przewodnika. Wystarczy
przeanalizować mapy parków narodowych a widzimy, że szlaki turystyczne, ścieżki
edukacyjne biegną nieraz przez sam środek obszarów ochrony ścisłej, które są często wręcz
„sztandarowymi” terenami turystycznymi: Bukowa Góra w Roztoczańskim PN, Święty Krzyż
w Świętokrzyskim PN, o Tatrzańskim PN nie warto nawet wspominać. Trudno tu zatem
mówić o nietykalności przyrody.
Dlatego też, mimo, że chwalimy się „najstarszym lasem Europy”, „ostatnią dziką
Puszczą” itd., mimo, że jesteśmy dumni ze swego rozbudowanego i różnorodnego systemu
obszarów chronionych to jednak żadna z naszych licznych form ochrony przyrody nie
odpowiada I kategorii obszarów chronionych w klasyfikacji IUCN (Scientic reserve i
Wilderness area). Utworzenie zapowiedników (lub obszarów ściśle chronionych o jakiejś
innej nazwie – pozostawiam to kreatywności przyrodników i legislatorów) mogłoby tę
sytuację zmienić.
Gdzie można by takie formy ochrony przyrody tworzyć? Oczywiście najbardziej
właściwymi obszarami, na których można by tworzyć polskie zapowiedniki są te, które
obejmują klimaksowe u nas zbiorowiska roślinne, czyli obszary leśne. Przy czym rzecz jasna
charakter tych lasów powinien być możliwie najbardziej zbliżony do naturalnego. Od razu
przychodzi tutaj na myśl Puszcza Białowieska, która bezspornie mogłaby zostać naszym
sztandarowym zapowiednikiem. Ale nie tylko ona. Do niedawna jeszcze w naszych
Karpatach i na Podkarpaciu można było wyznaczyć przynajmniej kilka takich obszarów.
Jednym z nich z całą pewnością był teren ciągle projektowanego i ciągle niestworzonego
Turnickiego Parku Narodowego. Dziś nie ma już takie pewności co do naturalności
Birczańskich Lasów. Nie mniej jednak nawet dziś gdyby teren ten został objęty ochroną
ścisłą byłby doskonałym poligonem do badania procesów „powrotu do naturalności” lasów
górskich o różnym stopniu ingerencji człowieka.
Warto by się zastanowić nad utworzeniem zapowiedników bagiennych. „Scenariusz
sukcesji” w naszych warunkach został już w zasadzie nieźle poznany, jednak w ochronie
przyrody dominuje raczej takie podejście, że z sukcesją, zwłaszcza na bagnach, murawach,
łąkach, trzeba walczyć. Bo wypiera gatunki, bo zamienia tereny otwarte (zwykle bardziej
„pożądane”) w las, bo nie sprzyja ochronie różnorodności biologicznej itd. Na walkę z nią
traci się grube miliony euro. A tymczasem jest to wszak bodaj czy nie najbardziej naturalny z
wszystkich procesów przyrodniczych – doprowadza bowiem zmienione przez człowieka
ekosystemy do takiego stanu jaki „życzy sobie przyroda”. I taki „sukcesyjny zapowiednik” z
całą pewnością były doskonałym poligonem badawczym. Bo mało gdzie pozwala się sukcesji
rozwijać bez przeszkód i ingerencji człowieka.
Na koniec warto jeszcze przytoczyć fragment projektu rezolucji przygotowanej na
10 World Wilderness Congress, odbywającym się w Salamance w październiku ubiegłego
roku. Pisze się tam m.in.: „W 2023 r. dzikie obszary, dzikie zwierzęta i dzika przyroda będą
kluczowym elementem europejskiej tożsamości. Odnowione relacje z dziką przyrodą będą
elementem nowoczesnego społeczeństwa XXI wieku, źródłem zdrowia i szczęścia dla wielu
ludzi: młodych i starych, mieszczan i mieszkańców wsi, jak Europa długa i szeroka.
Wszystkie ocalałe skrawki dzikiej przyrody w Europie znajdą odpowiednią ochronę, ichzachowanie będzie postrzegane jako niezbędna inwestycja w przyszłość. Zdziczenie,
odtwarzanie naturalnych procesów na lądzie, morzu, mokradłach i rzekach stanie się
elementem paradygmatu ochrony przyrody i zarządzania przyrodą.” (cytat za: Kotulak M.,
Pawlaczyk P., Uczyńmy świat dzikszym miejscem 10 World Wilderness Congress,
Salamanka 2–10 października 2013 r., Dzikie Życie, nr 12-1/234-235 2013/2014).
Idea ochrony absolutnej, zrodzona w genialnym umyśle prof. Grigorija Kożewnikowa
ponad 100 lat temu jak żadna inna daje możliwość realizacji tych szczytnych celów. Jest
niczym klamra spinająca początki idealistycznej ochrony przyrody z czasami współczesnymi.
Ważne tylko by Europa ją poznała i zechciała zrobić z niej użytek.
Krzysztof Wojciechowski
Foto:
1,2,3 – Karpacki Rezerwat Biosfery na ukraińskim Zakarpaciu chroni pralasy bukowe,
fot. Krzysztof Wojciechowski
4,5 – W pralasach bukowych przyroda funkcjonuje „w swej naturalnej nietykalności”,
fot. Krzysztof Wojciechowski
6,7 – Rozległe Bagna Olmańskie w sercu Polesia, na pograniczu Białorusi i Ukrainy są
naturalnym zapowiednikiem, mimo, że nie mają takiego statusu prawnego, fot.
Krzysztof Wojciechowski
8,9 – Czy Puszcza Białowieska stanie się kiedyś prawdziwym zapowiednikiem?, fot.
Krzysztof Wojciechowski

13.07.2014   Рубрики: Идем в Европу-строим заповедность, Новости